Róże - Kocha, nie kocha?

Zaktualizowano: 20 lis 2020

O różanym mydle zazwyczaj mamy silną opinię - jedni je kochają, za zapach, strukturę i cuda na skórze. Inni szczerze nie cierpią, bo kojarzą się z Panią Walewską i szafą pełną moli, siedzących w futrzanej czapce dziadka. Kto już przekroczył nieodwracalnie lata dwudzieste swojego życia pewnie będzie wiedział o czym mówię :)


Ja mydło różane lubię, traktuję jako klasyk i coś przyjemnie znajomego.


Dlatego stworzyłam i swoją wersję, na hydrolacie z róży demasceńskiej, z dodatkiem proszku z płatków róż i olejkiem eterycznym z Róży Angilskiej. Zapach pięknie rozwija się na skórze podczas mycia, gdy olejek ma kontakt z ciepłą powierzchnią.


Moje mydło bazuje na naturalnych olejach i masłach - w składzie ma ekologiczny olej kokosowy, masło shea, olej kukurydziany, masło mango i olej winogronowy. Jest jedwabiste i dość twarde, cudownie się pieni.


Łagodzi stany zapalne na skórze, wyrównuje jej koloryt, aktywnie zwalczając zaczerwienienia i irytacje. Pielęgnuje, dzięki dodatkowej zawartości masła shea i mango - pozostawiając skórę nawilżoną i z wyczuwalnym odżywczym filmem. Pod prysznicem wycisza, wprowadza w dobry nastrój, przygotowuje do snu.


Z pozdrowieniem,

Woodbine Witch




15 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie