No naturalnie!

Nasze Babcie to jednak wiedziały co dobre. Robiły syropki na kaszelek u wnuczka, nalewkę dla sąsiadki Stasi " na serce", okładały nas kapustą, babką lancetowatą, dmuchały i całowały rozbite kolana, co magicznie niwelowało nawet najstraszniejszy ból.


Babcie są super!


Zostawiły nam też wiedzę, która za żadne skarby świata nie powinna być zapomniana. Na syrop cukrowy z cebuli lub młodych pędów sosny, na nalewkę na głogu wspomagającą krązenie, na domowe maści, kiedyś na gęsim smalcu, ale dziś również na maśle shea czy zimnotłoczonych olejach. Na parówki na zatkany nos, na herbatki "na kolki" u dziecka.


Szanujmy i kochajmy nasze babcie i ich ogromną wiedzę.


A w wiedźmy - sprawdźcie maści - właśnie takie babcine. Sosnę i eukaliptus - wygrzewającą i odtykającą zatoki, a także magiczną - a jakże! - żywokostową. Genialną na stłuczenia, obrzęki, siniaki, ale również wspomagającą w leczeniu opuchlizn, złamań, reumatyzmu i chorób skóry. Nie ma takiej buby na którą żywokost nie pomoże.


Z pozdrowieniem,

Woodbine Witch




51 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie